Moje pierwsze kroki w górach . Nasz Projekt - Korona Gór Polski.

 
" Góry upajają. 
Człowiek uzależniony od nich jest nie do wyleczenia. 
Można pokonać alkoholizm, narkomanię, słabość do leków. 
Fascynacji górami nie można."  

Edmund Hillary.



Powyższe słowa doskonale odzwierciedlają moje nastawienie do górskich wędrówek i to co dzieje się w sferze moich emocji. Dużo osób nie jest w stanie zrozumieć, co się czuje, kiedy zakochujemy się w górach 😍 Znajomi mówią: co jest fajnego w "łażeniu po górach", przecież tylko się męczysz i nic z tego nie ma... Ja tam wolę poleżeć na plaży... itp. Tak, mają rację. Czasami jest to bardzo duży wysiłek, czasami nawet ponad siły, ale te widoki oraz satysfakcja jaka mnie ogarnia w momencie kiedy docieram na szczyt wynagradza wszystko. Czy Wy też tak macie? Jakie są Wasze odczucia z tym związane?

Ta fascynacja zaczęła się całkiem niedawno. Góry jako cel podróży, były jakoś zawsze pomijane, a jak się już w nie wybrałam ,to podziwiałam je z daleka. Woleliśmy jeździć nad morze lub wręcz z uporem maniaka na Mazury. A że Jeremi od dziecka żegluje, więc Mazury zachwycały nas swym pięknem z pokładu jachtu (fajna przygoda, jak ktoś nie był to polecam). Ale co za dużo, to niezdrowo, i po prostu na pewien czas mamy dość "bujania". 

Mój pierwszy, prawdziwy wypad w wyższe góry (bo dotąd jeździliśmy tylko do Krynicy Zdrój w Beskidzie Sądeckim) nastąpił dokładnie dwa lata temu. Pojechaliśmy do Karpacza w Karkonoszach. Były to wtedy moje pierwsze wyjścia na "prawdziwe" szlaki oraz wejście na mój najwyższy wtedy szczyt - Śnieżkę. Wtedy to się stało! To było jak "grom z jasnego nieba" (dobrze, że nie dosłownie). Wiedziałam, że moje serce zostało skradzione przez GÓRY.

Później były Tatry, Pieniny, znowu Karkonosze, gdzieś po drodze Beskidy, i tak to trwa do dnia dzisiejszego 😀

W drodze na szczyt Śnieżki:

  

 
                                                                                                                   "Kawa widokowa" - takie są  najlepsze!


Pierwszy raz o Koronie Gór Polski usłyszałam od moich ciotecznych braci. Bartek i Kuba są alpinistami. Odbyli już wiele wypraw, zdobywając najwyższe szczyty w pasmach górskich różnych kontynentów. Relacje z ich wypraw można śledzić na: matemountains.pl oraz na FB. Są twórcami zespołu "Mate Mountains z pasji do gór" oraz różnych projektów górskich. Bartek pewnego razu zaprosił mnie na wydarzenie zorganizowane przez Lubartowski Ośrodek Kultury "Spotkanie z pasją" 
i tam właśnie opowiadał jak zaczęła się jego przygoda z górami i że jest zdobywcą Korony Gór Polski. Po powrocie do domu zainteresowałam się tym tematem bardziej i zaczęłam poszukiwania w internecie. Jak już trochę poszperałam, znalazłam informacje, które dały mi pełny obraz tego, na czym to dokładnie polega. Stwierdziłam: to coś dla mnie! - może być fajnie, super przygoda! (oczywiście nie pomyliłam się). Jak pomyślałam, tak zrobiłam - wstąpiłam do Klubu, zamówiłam książeczkę i czekałam do momentu, aż do mnie dotrze i wcielę swój plan w życie.
Pewnego popołudnia, rozmawiając przy kawie z Jeremim, chwalę mu się, że zostałam członkiem Klubu, zamówiłam książeczkę i odznakę klubową, a jak zdobędę wszystkie szczyty to zostanę Zdobywcą Korony Gór Polski. A on patrzy na mnie i stwierdza, że przecież będzie ze mną jeździł w góry, więc też chce mieć taką odznakę. Ale "biedny" nie wiedział, że ostatnim szczytem, który jest do zdobycia to Rysy (on lubi chodzić po górach, ale niższych, hi, hi i mniej eksponowanych). Nie uświadamiając go o tym fakcie, na prezent urodzinowy wręczam mu książeczkę i odznakę. Jak myślicie jaka była jego reakcja?



 
  Książeczki i odznaka.
 
 
Od tego momentu KGP stał się naszym flagowym projektem, który powoli zaczęliśmy realizować.
O szczytach, na które udało się nam wejść i relacjach z ich zdobywania będzie w następnych postach (całkiem niebawem się pojawią na blogu). Na tą chwilę (połowa czerwca 2020 r.) mamy 8 z 28.
W całkiem niedalekich 
planach jest 9 i 10. Uchylę rąbka tajemnicy - będzie to Wysoka Kopa w Górach Izerskich i Skopiec w Górach Kaczawskich.
 
Korona Gór Polski (KGP) Co to jest?
Myślę, że każdy kiedyś o tym słyszał, ale nie zagłębiał się 
w temat.
KGP obejmuje 28 najwyższych szczytów wszystkich pasm górskich naszego kraju. Jeśli chcemy zostać jej zdobywcą, należy wejść na nie wszystkie, pod warunkiem, że zrobimy to siłą własnych mięśni (bez wspomagaczy, hi, hi). W grudniu 1997 r. powołano Klub Zdobywców Korony Gór Polski, do którego można wstąpić (wpłacając niewielką opłatę wpisową). Klub ten organizuje wyprawy na koronne szczyty oraz imprezy o tematyce górskiej dla klubowiczów. Przygotowuje posiedzenia Loży Zdobywców, na których weryfikuje dokonania kandydatów na Zdobywców. Do weryfikacji potrzebna jest książeczka (można ją zamówić podczas wstępowania do klubu), w której będziemy przybijać pieczątki znajdujące się na szczytach lub w obiektach typu schronisko, bar, sklep... w bliskiej okolicy danego szczytu. Obowiązkowo musimy zrobić sobie z zdjęcie na szczycie! - jest to chyba ważniejsze niż pieczątka w książeczce...
Na zdjęciu musi być tabliczka z nazwą szczytu, a jeśli takowej nie ma, to z czymś charakterystycznym  dla danego szczytu. Zdjęcie drukujemy i wklejamy do książeczki. Istotną informacją jest to, że nie ma określonego terminu na zdobycie tych dwudziestu ośmiu szczytów. Możemy to robić iks lat. Więcej szczegółów z tym związanych znajduję się na kgp.info.pl.

    
                                                             Zdjęcia na szczycie



                   

                Pieczątki ze szlaku 


Polecam. Jest to niesamowite przeżycie, fajna zabawa związana z ruchem na świeżym powietrzu, odkrywaniem nieznanych miejsc w Polsce, do których pewnie nigdy by się nie zawitało. Ludzie różnie to traktują i zdobywają szczyty na swój sposób. Ja jestem za tym, aby zapisać się do Klubu (dostarcza to nam dużo frajdy, kiedy szukamy pieczątki i robimy zdjęcia (można na chwilę poczuć się znowu dzieckiem). Książeczkę traktuję jako swoistą pamiątkę - dobrze będzie ją kiedyś na starość otworzyć i powspominać. Klub to też ludzie którzy go tworzą i których się spotyka na szlakach. Jestem dumna, że do takiej społeczności należę. Wiem, są zwolennicy "nie zapisywania się". Twierdzą, że robią to dla siebie, a nie na pokaz. Zgadzam się, nie ma znaczenia, jak będziesz wchodzić na te szczyty - z książeczką, czy bez. Ważne, że wychodzisz z domu, spędzasz aktywnie czas, kochasz góry, odpoczywasz podziwiając widoki. Mam nadzieję, że ten post zachęci Cię do zdobycia KGP i to Ty wybierzesz w jaki sposób. Może będziesz sam, może z kimś? "Zaliczać" szczyty aby szybciej, czy planować tak trasy bo można przy okazji zwiedzić jeszcze okolice. Zrobisz to jak najszybciej lub trochę dłużej Ci to zajmie. Pieszo, czy rowerem! Ważne abyś to zrobił, a na pewno nie pożałujesz. Mam kilku znajomych, którzy pod wpływem moich opowieści już zostali członkami KGP, a  niektórzy mają w planach. Teraz czas na Ciebie.

Do zobaczenia na szlakach. 
Cześć Górom!
 
                                             
                                                                                                                 SzlakNaTak
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Skalne grzybobranie" w Górach Stołowych

Szklarska Poręba - Śnieżne Kotły oraz Wysoka Kopa w Górach Izerskich na weekend.