"To chyba sen. To chyba sen. Tak pięknie jest.
To chyba sen. To chyba sen. Tak pięknie jest.
Popatrz jak świat. Dziś nabrał znów niezwykłych barw....
I tak pięknie jest, tak pięknie jest."
Nucąc słowa zasłyszanej
kiedyś piosenki, przemierzaliśmy nowe, nieodkryte jeszcze miejsca w Karkonoszach
i Górach Izerskich. Brakowało mi słów, by można było opisać cuda, które stworzyła matka natura. Ta piosenka w pełni oddawała w tym momencie mój zachwyt nad widokami, które przesuwały się nam przed oczami. "Przyczepiła się" do mnie i towarzyszyła mi cały czas w drodze. O tym, że Karkonosze to jedne z moich najukochańszych gór już chyba wiecie. Pewnego razu w internecie zobaczyłam zdjęcie Śnieżnych
Kotłów i od tamtej pory zamarzyło mi się zobaczyć je na własne oczy (zdjęcia w połowie nie oddadzą tego piękna, więc polecam zobaczyć osobiście). Wysoka Kopa zaś, to najwyższy szczyt Gór Izerskich (do zdobycia w naszej KGP- Korony Gór Polski). Dlatego Szklarska Poręba stała się naszym "najbliższym" celem podróży.
Śnieżne Kotły
Najwyższy szczyt Gór Izerskich
Szklarska Poręba. Miasteczko przeurocze, położone w dolinie rzeki Kamiennej i jej dopływów. Na południowych stokach Karkonoszy góruje nad miastem Szrenica (1362 m npm), którą widać wędrując po wąskich, klimatycznych uliczkach miasteczka. Od strony północnej na stokach Gór Izerskich można zauważyć Wysoki Kamień (1058 m npm) oraz Czarną Górę (965 m npm). Od wschodu zaś znajdują się wzniesienia Przedgórza Karkonoszy, które oddzielają miasto od Kotliny Jeleniogórskiej. Szklarska Poręba podzielona jest Dolną, Średnią i Górną. Jest ona znakomitym miejscem wypadowym prowadzącym na szlaki w obrębie Karkonoskiego Parku Narodowego, jak również w Góry Izerskie. Tutaj również są świetnie przygotowane trasy rowerowe o różnych stopniach trudności. Więc amatorzy takiej formy uprawiania sportu mają dziesiątki kilometrów do pokonania. Miejscowość jest także największym ośrodkiem sportów zimowych w polskich Sudetach, więc w zimie pasjonaci tych sportów mają swoją "Mekkę".
Wybierając pensjonat w którym nocowaliśmy, kierowałam się kilkoma czynnikami: blisko do szlaków, jak również do centrum miasteczka, ale zarazem tak, aby była cisza i spokój, by móc odpocząć po naszych długich wojażach.
A dla Was co jest najważniejszym kryterium wyboru?
Analizując mapę Szklarskiej Poręby i przeglądając oferty noclegów wyszukałam Pensjonat Liczyrzepa na ul. Słowackiego 8. Pomyślałam: dla nas idealny - blisko do czerwonego szlaku na Wysoką Kopę oraz centrum, a również kawałeczek niewielki do wyciągu na Szrenicę. Willa ta jest przepięknym ponad stuletnim budynkiem, tzw. domem z "duszą". Nie każdy takie lubi, ale my byliśmy zachwyceni. Uroczy ogród, który ma dużo zakątków. Pokoje czyste, ładne, z łazienką, w miarę przystępna cena, także nie dostaliśmy bardzo po kieszeni. Przy wejściu wita gości Liczyrzepa, który pilnuje porządku😉
Willa Liczyczepa
Droga do Willi
Duch Karkonoszy-Liczyrzepa
Jest taka piękna legenda o Duchu Karkonoszy, znacie ją?
Legenda głosi, że w Karkonoszach żyła przepięknej urody panna, na imię miała Dobrogniewa. Była ona córką księcia ze Świdnicy. Wielu mężczyzn zakochiwało się w niej, ale ona skutecznie odrzucała ich zaloty. Księżniczka darzyła uczuciami jedynie Księcia Mieszka, oczywiście ze wzajemnością😍Na ich nieszczęście, księżniczka oczarowała również Króla Gór. Postanowił mieć ją wyłącznie dla siebie i porwał ją do swojego górskiego zamku. Przetrzymywana w ogromnym i pustym zamczysku nudziła się oraz tęskniła bardzo za ukochanym i przyjaciółmi. Więc co chwile wymyślała i strasznie marudziła. Zakochany w niej Duch Gór spełniał jej wszystkie zachcianki. Jednak nic nie zastąpi towarzystwa bliskich. Pewnego dnia podarował jej kilo rzepy i zaczarowaną różdżkę. Za pomocą tej różdżki zamieniała warzywa w osoby. Miło spędzała ona czas z przyjaciółmi, bawiąc się z nimi nie myśląc o tym, że jest w niewoli i nie może zobaczyć się z ukochanym. Kilo rzepy niebawem zwiędło, a ona została znowu sama. Król zasadził wszystkie okoliczne pola rzepą, tak aby mogła dalej zamieniać je w przyjaciół. Mimo wszystko nic nie zastąpi miłości, tak bardzo zatęskniła za kochankiem, że wymyśliła podstępny plan. Poprosiła Ducha Gór, aby policzył wszystkie rzepy. Było ich tak dużo, że za każdym razem jak je liczył mylił się i zaczynał od nowa. Pochłonięty tym zajęciem nie zauważył, jak księżniczka uciekła do Księcia. Nie mógł pogodzić się z utratą ukochanej. Wstyd, iż został tak podstępnie oszukany, nie pozwolił mu na to, aby się zemścić. Od tego momentu Król Gór został nazwany Liczyrzepą. To przezwisko nie bardzo się mu podobało i gdy je gdzieś usłyszał bardzo się denerwował. A wynikiem jego złości to burze i grzmoty występujące w Karkonoszach.
Lubię takie legendy, a Wy?
Wróćmy jednak do naszych "wypraw" górskich. Patrząc na prognozę pogody (bo jak planujemy wyjścia na szlaki to zawsze sprawdzamy ją) w pierwszy dzień wybraliśmy Śnieżne Kotły. Nic nie zapowiadało deszczu. Świetnie - słoneczna pogoda pozwoli nam jak najwięcej skorzystać z otaczających widoków i będzie można zrobić "długi" dystans. Tym razem zaplanowaliśmy wjazd kolejką liniową na Szrenicę, przez Śnieżne Kotły i zejście do Szklarskiej Poręby. Tak na marginesie. Wszystkie szczyty Korony Gór Polski zdobywamy siłą własnych mięśni, zgodnie z regulaminem (żeby nie było), czyli wchodzimy i schodzimy o własnych nogach. Czasami przy innych wycieczkach, jak jest taka możliwość skorzystania z różnych środków lokomocji i chcemy zrobić dłuższy dystans, to bierzemy to pod uwagę. Tak było tym razem. Wjechaliśmy kolejką. Jest czynna od 9:00 do 16, mieści się na ul. Turystycznej 25a w Szklarskiej. Całoroczna dwuodcinkowa z krzesełkami 2-osobowymi. Wszystkie informacje dotycząc kolejki znajdują się na www.sudetylift.com.pl 😀 Przebiega ona przez teren Karkonoskiego Parku Narodowego, więc trzeba zakupić bilety, aby móc legalnie przebywać. Możliwość nabycia biletów istnieje na pośredniej stacji lub wcześniej wystarczy się zarejestrować na stronie kpn.eparki.pl i zakupić online. Opłaty za wstęp i zniżki znajdują się na stronie https:kpnmab.pl 😏 Aby nie marnować czasu, zaraz po godzinie 9:00 byliśmy przy kasie. Przed kupnem biletu mieliśmy dylemat czy bilet w jedną stronę, czy w dwie? W naszym przypadku (nie mamy żadnych ulg) różnica wynosiła 3 zł od osoby. Wjazd w jedną stronę kosztował 39, a w dwie 42. Postanowiliśmy zakupić w obie strony, jakby sytuacja na górze rozwijała się nie po naszej myśli (nagła burza lub inne zdarzenie zmuszające nas do szybkiej "ewakuacji").
Fajnie, co? Czasami, aby zostawić siły na dalszą wędrówkę, warto wjechać😄
Dla osób, które bardzo chcą wejść i wolą taką opcję, jest szlak czarny, który zaczyna się w tym samym miejscu co kolejka. Prowadzi on do czerwonego, którym można dojść na Szrenicę.
My naszą pieszą wędrówkę rozpoczęliśmy z końcowej stacji, czarnym szlakiem doszliśmy do Schroniska na Szrenicy, podziwiając widoki, które się przed nami roztaczały.
Droga do schroniska
Tam szybki posiłek, zakup magnesu na lodówkę, kilka fotek i dalej w drogę.
Pozostawiając Szrenicę za nami, po drodze mijamy Trzy Świnki, Twarożnik, Łabski Szczyt, aż docieramy do Radiowo Telewizyjnej Stacji Przekaźnikowej (która jest punktem rozpoznawczym Śnieżnych Kotłów).
Ostatnie spojrzenie na Schronisko...
Trzy Świnki
Łabski Szczyt przed nami
Radiowo Telewizyjna Stacja Przekaźnikowa w tle
A tam przecudowna panorama nie do opisania na Śnieżne Kotły, Szklarską Porębę i okolice. Zatrzymałam się nad brzegiem stromego urwiska, zatrzymując na chwilę wzrok na "magiczną dolinę". W oddali było widać dwa malownicze jeziorka, które będziemy mieli możliwość zobaczyć z bliska.
Śnieżne Kotły to dwa kotły polodowcowe, położone między Łabskim Szczytem, a Wielkim Szyszakiem. Dzielą się one na Wielki i Mały Kocioł. Wielki Kocioł położony jest po wschodniej stronie, ma wyższe, bardzo strome zbocza, na jego dnie znajdują się dwa Śnieżne Stawki. Są one doskonałym przykładem krajobrazu alpejskiego w Karkonoszach. Śnieg na dnie kotłów potrafi zalegać do połowy lata (my byliśmy na początku lipca i jeszcze leżał). Roślinność, która tu występuje i pokrywa kotły, to rzadkość należąca do flory alpejskiej i arktycznej (tj. skalnica śnieżna, rozrzutka alpejska, sasanka alpejska, bazaltowa skalnica darniowa).
Zauroczeni tym miejscem, ruszamy dalej czerwonym szlakiem w drogę powrotną. Po prawej mijając Wielki Szyszak (1509 m n.p.m), a przed nami powoli wyłaniał się szczyt Śnieżki (gdzieś tam hen daleko). I tu narodził się nowy pomysł, że może kiedyś zrobimy taką trasę
i udamy się na jej szczyt ze Szklarskiej?😉
Jarek zauważył, że szlak jest zniszczony, więc postanowił go naprawić, ha,ha😅
Naprawa szlaku trwa
Tak się bidulek spracował (oj, nie mają lekko Ci "budorzy"), że aż musiał odpocząć przed dalszą drogą. Po niewielkim posiłku i nabraniu sił, niebieskim szlakiem ruszyliśmy w dół. Na Rozdrożu Pod Wielkim Szyszakiem skręciliśmy w lewo udając się zielonym w stronę Śnieżnych Kotłów, mijając je tym razem od dołu. A przed nami roztaczał się malowniczy krajobraz tego miejsca. Po niebie leniwie przesuwały się delikatnie obłoki. Skaliste zbocza niewzruszone trwają i przypominają nam o swojej potędze. Zachwyca nas ten niezwykły, majestatyczny spokój gór.
Przed nami w oddali wyłania się Snieżka
Śnieżne Kotły z dołu
Mijamy wspomniane wcześniej jeziorka, które w promieniach słońca mienią się niczym drogocenny kamień.
Mijane jeziorka
Od tych widoków nie można oderwać oczu, ale niestety trzeba już wracać😓bo jeszcze sporo kilometrów przed nami. Dochodzimy do Schroniska Pod Łabskim Szczytem. Kilkuminutowy odpoczynek i udajemy się do Szklarskiej Poręby, po drodze mijając Wahadło i Kukułcze Skały.
Droga powrotna żółtym szlakiem

Fajne te skały, co nie?
Poniżej przebieg naszej trasy oraz profil wysokości. Bardzo łatwa i przyjemna trasa, z dziećmi jak najbardziej do przejścia.
mapa.turystyczna.pl
Po drodze zaczęły się poszukiwania jakieś fajnej "knajpki". Będąc pierwszy raz w Szklarskiej zupełnie nie znaliśmy tu lokali gastronomicznych. Zawsze jednak kierujemy się zasadą. Jak są ludzie, to jest dobre jedzenie. I tym razem to się sprawdziło. Zauważyliśmy Restaurację "Młyn Łukasza" na ul. 1-go Maja i sporo ludzi którzy właśnie tam biesiadowali. Po szybkiej wymianie spojrzeń, wiedzieliśmy, że to właśnie tu zjemy. Można tam miło spędzić czas, na dworze lub w środku, delektując się smacznymi daniami. My w lecie, gdy jest ciepło, zawsze wybieramy odpoczynek na świeżym powietrzu, zwłaszcza jeśli są ku temu sprzyjające warunki. Tam właśnie były. Stoliki stały obok rwącego strumyka, którego szum nadawał magiczny klimat. Po obfitym posiłku i zasłużonym zimnym piwku, udaliśmy się na kwaterę, aby odpocząć przed kolejnym bardzo intensywnym dniem.
Następnego dnia obudził nas odgłos spadających kropli. Pierwsza myśl - o nie! pada. Nam jednak nie straszny deszcz. Sprawdziliśmy pogodę, do dwunastej intensywnie pada, później pojawiają się przejaśnienia i całkowite rozjaśnienie pod wieczór. Burz nie prognozowano, dzień długi, więc ruszamy w drogę. Na spokojnie zjedliśmy i po woli zaczęliśmy się zbierać.
Padało, ale to nic, nałożyliśmy płaszcze przeciwdeszczowe (mamy takie z Decathlonu- polecamy, za około 100 zł do wielokrotnego użytku, zabieramy je na wszystkie nasze wyprawy) i wyruszyliśmy na "zdobycie" najwyższego szczytu Gór Izerskich Wysoką Kopę. Czerwonym Szlakiem przez las, Rozdroże pod Wysokim Kamieniem doszliśmy do Schroniska Wysoki Kamień. Po drodze prawie cały czas padało i nie było szans przynajmniej na klika promyków słońca. No ale cóż, nie zawsze ma się tą wymarzaną pogodę. Takie oblicza lasu też są przyjemne do oglądania.
Mroczna strona lasu 
Wielki Kamień przywitał nas... brakiem widoków. Z opowiadań i zdjęć innych wiem, że przy pięknym słonecznym dniu panorama z niego zapiera dech w piersiach. Niestety nie dane nam było tym razem tego doznać. Z myślą, że będziemy tędy wracać i pogoda ma się poprawić, powoli zaczęliśmy się zbierać w dalszą wędrówkę. A tak na marginesie, w związku z tym, że
to był wyjazd zaraz na początku okresu po wiosennym lockdownie w 2020 roku, w schronisku niestety nie mogliśmy zjeść ciepłego posiłku. Nie ukrywamy, że byliśmy niemile zaskoczeni, ale można było kupić wodę i inne słodycze, a osoba tam sprzedająca nadrabiała przemiłą rozmową i pozytywnym nastawieniem do Klienta. Po przybiciu pieczątek do naszych książeczek KGP ( i taka informacja to jest jedyny obiekt na tej drodze, gdzie jest dostępna pieczątka, chyba że gdzieś po powrocie do Szklarskiej takową znajdziecie), poszliśmy dalej mijając Rozdroże pod Zwaliskiem, Zwalisko, Rozdroże pod Izerskimi Garbami dochodząc do miejsca Pod Wysoką Kopą, tam znajduje się obiekt w którym można schronić się przed deszczem, odpocząć, a nawet przenocować. W tym miejscu trzeba uważać, bo można nie zauważyć szlaku prowadzącego na Wielką Kopę i pójść czerwonym szlakiem dalej ( brakuje tam tabliczki z informacją, ale z tego co mi wiadomo, ma to się zmienić i ma być lepiej oznaczony).

Schronisko Wysoki Kamień
Słabo, prawie nic nie widać...
Ale kamień...przepiękny kwarcyt
I różne inne kamyczki...
Po drodze znajduje się dawna Kopalnia Kwarcu "Stanisław" - jest to najwyżej położony kamieniołom w Polsce, kopalnia odkrywkowa na 1050 m n.p.m. Niestety kopalnia nie działa, ale jest obiektem dostępnym dla zwiedzających. Proces eksploatacji złóż, który rozpoczął się w XIII wieku i zaopatrywał okoliczne huty szkła i metali poskutkował tym, iż działalność człowieka widać gołym okiem do dnia dzisiejszego. Na stałe do krajobrazu wkradły się hałdy pokopalniane, które w niektórych miejscach powoli zarastają oraz mocno wydłużone urobisko, tzw. kanion o stromych ścianach podzielonych tarasami. Miejsce to znane jest z występowania kiedyś pięknych kryształów kwarcu, głównie mlecznych i różowych. Mamy tu masę kamieni i kamyków, na każdym kroku można je znaleźć, są wszędzie. Czas nas gonił więc długo nie mogliśmy się się napawać widokami, które rozpościerały się na cztery strony świata i okazywały piękne okolice.
Widoki na okolice
To ta wiata, proszę uważać!
Yess, yess, yess.To nasz kolejny szczyt do KGP. Sam szczyt taki sobie... Dookoła bagno, dużo zieleni wokół i w sumie tyle. Szybkie zdjęcie, krótki odpoczynek, baton na drogę i powrót. Z racji z tego, że za mało zabraliśmy jedzenia, a trasa dosyć długa (brak możliwości jakiegokolwiek posiłku w Schronisku na Wysokim Kamieniu), nastąpiła zmiana planów i na drogę powrotną wybraliśmy szlak niebieski. Na mapie obok szlaku znajdowało się schronisko Chatka Robaczka, pierwsza myśl -może tam coś zjemy ciepłego? W drodze powrotnej odkryte przez chmury pojawiały się gdzie nie gdzie Karkonosze. Pogoda nam się poprawiała, szkoda że tak późno... Ale i tak nie ma co narzekać.

Zdjęcia z drogi powrotnej
W drodze powrotnej zauważyliśmy ruiny, które nas bardzo zaciekawiły. Wyglądały na jakiś obiekt wojskowy. Próbowaliśmy coś znaleźć na mapie i w internecie. Niestety nie było żadnej informacji. Może ktoś z Was coś wie na ten temat?

mapa.turystyczna.pl
Powoli, już trochę zmęczeni i głodni, szliśmy się w kierunku Szklarskiej. Plany są po to, aby czasami je zmieniać i dzisiaj już po raz kolejny to zrobiliśmy. Postanowiliśmy jednak wrócić na kwaterę, trochę się odświeżyć i wieczorem pójść pożegnać się z urokliwym miasteczkiem, którym bez wątpienia jest Szklarska Poręba.
Szlak Na Tak
Komentarze
Prześlij komentarz